• 20 000 świadków mojej porażki

    Być może Ty też…od samego początku. Już upłynął ROK…
    Szukałam „prawdziwego mężczyzny” do projektu synergia marketingu i sprzedaży, który miał być hitem, a okazał się d… klapą 🙂

    Może to dziwne, że tak otwarcie się do tego przyznaję zwłaszcza, że żyjemy w czasach pełnych inspirujących milionerów, samozwańczych guru, złotych rad: od 10 kroków do sukcesu, poprzez 16 nawyków miliarderów po „jesteś zwycięzcą”.

    Wygląda na to, że o porażce wypada mówić tyko ze szczytu wieży sukcesu i tylko wtedy ma to sens. Tymczasem ja piszę do Ciebie z ziemi…naszej polskiej rzeczywistości. Niestety jeszcze nie z prywatnej wyspy, zatem PO CO?

    Bo PRAWDĄ nikt się nie dzieli. Lukrujemy, pudrujemy co tylko się da i jeszcze nazywamy to czasem „marką osobistą”. Tymczasem PRAWDA zawiera klucze, które mogą zaoszczędzić czas i pieniądze a niejednokrotnie uwalnia od ciśnienia oraz pomaga dostrzec skuteczniejszy kierunek. Może być konkretniejszym wsparciem niż…motywacyjne cytaty. Oceń…jeśli tylko chcesz i sprawdź czy takie informacje mogą się okazać dla Ciebie przydatne.

    Pozwól, że na początek opowiem Ci w telegraficznym skrócie jak to się zaczęło, dzięki temu będzie Ci wygodniej zweryfikować czy to co piszę ma sens…

    A zaczęło się wręcz różowo…

    kampania startowa projektu wygenerowała w pierwszym tygodniu 50 000 wyświetleń, 140 komentarzy, ponad 300 poleceń, 800 zaproszeń i …104 zgłoszenia panów, którzy wyrazili chęć współtworzenia projektu synergia marketingu i sprzedaży. Co więcej, w pierwszym miesiącu projektu przeprowadzono ponad 20 konsultacji w małych i średnich firmach. Być może brzmi to całkiem nieźle, jednak…nie było oszałamiających kontraktów, zatem natychmiast rozpoczęły się rozważania „gdzie jest błąd, blokady i punkty oporu”…

    Oczywiste błędy… zbyt szeroka oferta.

    Niestety tak byłam zafascynowana wizją efektów jakie może wygenerować „synergia marketingu i sprzedaży” dla przedsiębiorstw, że dosłownie nie chciałam zauważyć jak bardzo lista rekomendowanych działań jest przytłaczająca. Mogłam to przewidzieć, ponieważ doskonale wiem, że w większości firm nie ma szans wdrożyć pełnego wachlarza marketingu, a co dopiero w połączeniu z listą działań trenera sprzedaży. Jednak z drugiej strony miałam świadomość, że ograniczanie, wycinanie czy likwidowanie niestety będzie miało duży wpływ na efekty i tym samym idea nadzwyczajnej skuteczności traci swój sens.

    Mimo wszystko uruchomiłam proces analizowania i poszukiwania rozwiązania pt. jak uzyskać efekty przy minimalnym nakładzie…innymi słowy dałam się „wciągnąć” w emocjonującą biznesową grę „szukamy magicznego guzika, który TU i TERAZ, w dodatku najtaniej przyniesie REZULTAT”….o tych wynikach napiszę na końcu, tymczasem…

    Punkty OPORU….FOCH w dziale marketingu.

    Już po pierwszych 5 spotkaniach było oczywiste, że tutaj jest najsilniejszy punkt oporu. Zatem…rozmawiałam, rozmawiałam, rozmawiałam, konsultowałam się z innymi i starałam się znaleźć rozwiązanie jak rozbroić ten magiczny FOCH. W efekcie czego pojawiły się 2 opcje:

    1. Nikt nie lubi usłyszeć, czy dowiedzieć się, że robi za mało lub, że jednak można skuteczniej, zatem naprawdę nie mają znaczenia ani korzyści, ani sposób podania. Ta opcja pojawiała się w mniejszości, jednak przełomowe okazało się…

    2. To nie są fochy „z urzędu”, złośliwości czy obawy o własne ego lub pozycję, tylko…za tym najczęściej stoi smutna historia.

    Te panie też miały mnóstwo pomysłów, których nie mogły wdrożyć. One również z ogromnym zapałem chciały wspierać i rozwijać firmę. Uczyły się na własną rękę i dopóki starczyło im sił to starały się wychodzić z własną inicjatywą, jednak…to nie zostało docenione, często nawet niezauważone lub wręcz nieelegancko odrzucone. Skoro „firma” ograniczała, zabraniała lub przerabiała pomysły na karykatury, które nie miały szans to…nie ma w tym nic dziwnego, że straciły chęci, wygłuszyły własną kreatywność i stawiały OPÓR.

    Co najciekawsze to…dotyczy nie tylko Pań z działów marketingu. Dokładnie tak samo jest na stanowiskach dyrektorskich, managerskich i innych zarządzających. Mają skrępowane ruchy, ograniczone możliwości i… brak decyzyjności. Bardzo często jeśli nie odbierają telefonów to nie dlatego, że są mało kulturalni. Zwyczajnie wstydzą się tego, że nie mają żadnego wpływu. Nic nie mogą. Poza tym, że są.

    W firmach generowana jest ZAJĘTOŚĆ na poziomie extreme, jednak bez wykorzystania wiedzy oraz umiejętności zatrudnionych w niej specjalistów.

    Myśl Steva Jobsa w Polsce funkcjonuje zupełnie odwrotnie. „To bez sensu: zatrudniać mądrych ludzi, by potem mówić im co mają robić. My zatrudniamy mądrych ludzi po to, aby to oni mówili nam, co robić”…

    …pozwól, że jeszcze raz zaznaczę…w Polsce jest zupełnie odwrotnie. Czy dostrzegasz jakie są tego konsekwencje?

    Całe rzesze świetnych, a nawet wybitnych dyrektorów czy managerów tracą wiarę w siebie. W siłę swojej sprawczości i skuteczności. Dla utrzymania posady dostosowują się i …oczywiście, że przez wiele lat mimo związanych z tyłu rąk „wypruwają sobie żyły”, żeby dostarczać wyniki. Jednak doskonale wiedzą, że gdyby dostali wolą rękę wszystko mogłoby działać sprawniej, szybciej i skuteczniej. Zatem… nie pomogą „kołczingi”, szkolenia oraz podążanie za modą rozwoju czy popularny work life balance, ponieważ… nie w tym rzecz, że IM (dyrektorom, managerom) czegoś brakuje. Wystarczyłaby przestrzeń do swobodnego OSIĄGANIA.

    Tymczasem…poza ograniczeniami i ciśnieniem w firmach…

    Konferencje, debaty i zebrania na których więcej mowy o wierzchołku góry lodowej i jej życzeniowym kształcie niż faktycznych problemach w przedsiębiorstwach. Wywody filozofów, którzy generują złote myśli a nie pieniądze. Mają czas…na analizy, górnolotną krytykę oraz kreowanie rozwiązań biznesowych z POZYCJI ETATU…rozważania dotyczące budowania „relacji w biznesie” itd., itd. Tymczasem dyrektorowie i managerowie częściej sypią „qrwami” pod nosem niż korzystają z tego całego teatrzyku. Oficjalny „PR” swoje, a oni z coraz silniej zaciśniętymi łańcuchami mają dostarczać dla firm cuda gospodarcze.

    Już jakby słyszę oburzenie…a to jeszcze nie koniec…

    Przypuszczam, że właśnie dlatego na moje ogłoszenie odpowiedziało aż 104 Panów. Dzisiaj, gdy już mam pełniejszy obraz realnego funkcjonowania firm rozumiem ich najczęstszą postawę…wskazującą potrzebę bezpieczeństwa. Już wyjaśniam co mam na myśli.

    W pierwszej chwili sama byłam oburzona, ponieważ pisałam wyraźnie, że poszukuję „partnera biznesowego” a nie „dzieciaka”, którego przystawię do mlecznej piersi. Wszystko było dla mnie w porządku gdy sprawdzali moje doświadczenie, realizacje itd., itd. Do momentu, w którym pojawiały się pytania sugerujące sprawdzanie czy finansowo zabezpieczam projekt, czyli mówiąc wprost: czy będę w stanie wypłacać im pieniądze jeśli nie pojawią się szybko kontrakty.

    Wtedy byłam zniesmaczona, jednak po roku jestem pełna zrozumienia. To naturalne, że gubi się pewność siebie po latach funkcjonowania w przytłaczającym środowisku. Nic dziwnego, że lęk i zwątpienie zaczynają się plątać w pobliżu coraz częściej. Zupełnie oczywiste, że mózg rejestrując dysonanse coraz częściej dostrzega „zagrożenie” i tym samym buduje się POTRZEBA BEZPIECZEŃSTWA. To wszystko jest efektem PRZYSTOSOWYWANIA się do istniejących warunków rynkowych. Nie ma miejsca na generowanie możliwości do realizowania swojej sprawczości i tym samym realnego budowania pewności siebie, a co za tym idzie spokoju wewnętrznego. „Rynek” wymaga dostosowania, czyli często działania wbrew sobie, a nawet przytakiwania w sytuacjach, gdy nie mamy na to zgody, jednak…posadę trzeba utrzymać.

    Z zewnątrz tego oczywiście nie widać. Mowa a najwyższych szczeblach managerskich zarządzających, zatem mocna postawa i profesjonalizm jest na pierwszym widocznym planie. To logiczne, że nikt otwarcie się do tego nie przyzna, jednak …mimo, że wielu myślało o własnej działalności to…widzę jak wracają na etat lub tylko zmieniają firmy, być może z nadzieją, że tam znajdą lepszą przestrzeń dla siebie. Tyle…

    Co wnoszą tego rodzaju rozważania, czy jak to określiłam PRAWDA ?

    Nie zamierzam nikogo pouczać i nie piszę tego po to, by zbawiać świat… JEST jak JEST i nic dziwnego, że większość, jeśli nie wszyscy musimy dopasować się do „zmieniającej się sytuacji rynkowej”, jednak …

    być może PRAWDA da Ci choć odrobinę ulgi. Świadomość, że tak jest nie tylko w Twoim przypadku. Nawet jeśli pojawia się frustracja powodowana „polityką” w firmie to…też nic złego, czy dziwnego. To normalne. To, że nikt o tym otwarcie nie mówi nie oznacza, że tak nie jest lub dzieje się tylko u Ciebie. Ogromne ilości specjalistów NIE realizują swojego potencjału przez ograniczenia.

    Natomiast dla właścicieli i inwestorów to …może okazać się CENNĄ WSKAZÓWKĄ.

    Nikt nie musi wierzyć mi na słowo, jednak każdy może sprawdzić. Jak zadziałają dyrektorzy i managerowie z WOLNĄ RĘKĄ. Jak natychmiast wzrośnie ich ODPOWIEDZIALNOŚĆ i jak szybko osiągną namacalne rezultaty. W przeciwnym wypadku będzie tak JAK JEST. Generowanie zajętości na poziomie extreme i przytakiwanie w miejscu gdzie powinien pojawić się sprzeciw, a wszystko dlatego by …mieć poczucie bezpieczeństwa, które tak naprawdę jest iluzją.

    Zatem można świadomie podjąć decyzję, czy wszyscy w kółko będą ubijać bezpieczną pianę i gonić za „magicznym guzikiem, który TU i TERAZ przyniesie najtaniej rezultaty”, czy ZACZNĄ REALIZOWAĆ CELE korzystając z wiedzy zatrudnionych specjalistów.

    A jeśli ofertujesz do mśp to…oddychaj. Wystarczy, że uwolnisz się od stworzonego przez siebie ciśnienia to wtedy szybciej zobaczysz…gdzie biegają tak szybko, że nie mają czasu „naładować taczek”. Nie ma znaczenia jak dobra jest Twoja oferta czy propozycja, ponieważ są zajęci byciem zajętym i już. Ta świadomość pomoże Ci natychmiast wyeliminować dziesiątki firm, z którymi nie ma sensu się kontaktować. Odzyskasz mnóstwo czasu i być może zaczniesz szukać…ludzi 🙂

    Ciekawa jestem co teraz myślisz…

    czy przyznasz mi rację, czy masz jednak totalnie inne zdanie. Być może uznasz, że nie napisałam niczego odkrywczego. Przecież wszyscy to wiedzą i widzą. Jedynie niewygodnie o tym rozmawiać… ładniej brzmią „dobre rady”…

    Upsss…prawie odwróciłam Twoją uwagę od mojej porażki…Nie to było moją intencją.

    Zapłaciłam za tą lekcję bardzo dużo…zatem Ty już nie musisz. Jeśli tylko chcesz możesz wykorzystać te informacje dla siebie, aby:

    – DOPRECYZOWAĆ ofertę i GRUPĘ DOCELOWĄ, by nie biegać za tymi co pędzą z „pustymi taczkami”,

    – KOMPLEKSOWO raz na zawsze wywalić ze swojego biznesowego słownika, ponieważ nikt (tak, odważam się tak stwierdzić) NIKT, czyli żadna firma nie jest w stanie przyjąć, znieść czy udźwignąć pełnej renowacji od stajni, aż po odcień blasku korony króla.

    – ODDYCHAĆ i sprawdzać czy każdy w zespole oddycha. Bo jeśli ktokolwiek jest zaciśnięty lub napięty do granic możliwości to…nic z tego nie będzie, bo… zaciśnięty jest nie tylko mózg ale również CZŁOWIECZEŃSTWO.

    Porażka…jest zawsze cenną lekcją o czym oczywiście wszyscy wiemy i bardzo często jej doświadczamy co jest naturalnym procesem, jednak niechętnie się do niej przyznajemy…może dopiero z prywatnej wyspy lub okładki Forbsa 🙂

    Dlatego ja mimo trendu na „pudrowane” biznesy, chętnie dzielę się WSZYSTKIM z naszej ziemi… polskiej rzeczywistości. Porażką cieszę się jak małe dziecko z lizaka, bo odnalazłam jej AUTENTYCZNĄ SŁODYCZ.

    i ….chciałabym teraz zaprosić Ciebie do…AUTENTYCZNOŚCI.

    TO w połączeniu z prawdą i wymianą REALNYCH DOŚWIADCZEŃ wniesie dla nas wszystkich dużo więcej WARTOŚCI niż …miliardy darmowych „złotych rad” i budowanie „marek osobistych” na wyobrażeniach oraz pobożnych życzeniach… bo efekt tego znamy wszyscy z bieżących badań. 70% firm wypada z rynku.

    ALE…żeby nie być gołosłowna i zapraszać do AUTENTYCZNOŚCI na bazie pomysłu to…odsłonię JESZCZE WIĘCEJ

    Mimo klapy projektu synergia moja firma oczywiście funkcjonowała i WYPRACOWALIŚMY kilka znakomitych realizacji, podczas których…fiu fiu 🙂 „Magiczny guzik, który TU i TERAZ, w dodatku najtaniej przynosi REZULTAT”. Myślałam, że nie istnieje…tymczasem… jednak JEST.

    SŁOWA…naturalne

    Znów okazuje się, że Da Vinci, którego zaraz zacytuję miał rację… „Prostota jest szczytem wyrafinowania”…

    Zauważ…Namiętnie wszystko utrudniamy. Profesjonalizm bardzo często mylony jest z wyniosłym tonem, sztucznością i poziomem skomplikowania używanych przez nas słów. Dosłownie wszędzie.

    Wydawać się może, że im bardziej oficjalnie, tym bardziej profesjonalnie. W taki właśnie sposób gmatwamy życie…zawodowe i prywatne. Nie wierzysz?

    Wystarczy, że zwrócisz uwagę jak bardzo INACZEJ rozmawiasz z drugą osobą, gdy już masz zbudowaną relację. Nie ma znaczenia czy to klient, kierownik czy nowy szef. Na początku jest oschłe napięcie…a po czasie okazuje się, że jednak to CZŁOWIEK.

    Rozmowa płynie już w zupełnie inny sposób, prawda?

    Wszystko dzieje się szybciej i sprawniej, ponieważ już nie trzeba owijać w „oficjalno – sztuczną” bawełnę.

    Co najlepsze, można to zastosować wszędzie… w ofertach, mailach, treściach na stronach internetowych.

    DZIAŁA nawet na 633%, bo ostatecznie wszyscy jesteśmy LUDŹMI.

    Naturalne SŁOWA i oddech, a całe życie również to biznesowe nagle staje się łatwiejsze…

    Na koniec proszę Cię tak PO LUDZKU daj mi znać czy mimo chaosu w powyższych informacjach gdzieś dostrzegasz sens?

    Jeśli nie możesz w oficjalnym komentarzu to napisz bezpośrednio do mnie.

    Dziękuję za uwagę i Twoją cierpliwość 🙂

    Beata Hodorowicz Wiercińska

    Natomiast dla wytrwałych, więcej szczegółów zatytułowanych: możesz sprzedawać WIĘCEJ tekstami. Formuła generująca nawet 633% TUTAJ 

Leave a comment

If you want to share your opinion, leave a comment.

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>