• Radzili…posprzątać…

    bo jak uprzątniesz stare to zrobisz miejsce na NOWE
    OK…namówili mnie…

    nie miałam pojęcia w co się właśnie wpi@rdOliłam…

    a wszystko zaczęło się tak UROCZO i wzniośle nawet – rzekłabym…bo…
    ostatnio Nów taki znaczący był, a… Babcia zwracała uwagę na fazy księżyca.
    Nie wiem, dlaczego ja stałam się taką ignorantką przez większość swojego życia i nie zwracałam na to uwagi. Dzisiaj myślę sobie…taka niby mądra, a taka głupia jestem – przecież to oczywiste.
    Skoro oceany reagują na fazy księżyca to…my ludzie składający się w większości z wody,
    nawet Ci najbardziej intelektualni,
    nawet Ci najsilniej twierdzący, że to „zabobony”
    nawet Ci, którzy nie chcą o tym nawet słyszeć (jak ja kiedyś)

    reagujemy – czy tego chcemy, czy nie – więc zamiast siłować się z Matką Naturą… i żeby nie powiedzieć „po męsku” to po góralsku zakasałam rękawy i SPRZĄTAM…

    Pierwsza szafa – Maski Szczęścia – ślicznie ułożyłam, kurze powycierałam, wypolerowałam tam gdzie się zmatowiły i wyprasowałam tam gdzie nieco wymiętoliły…dopiero później zdałam sobie sprawę z tego, że… trzeba posprzątać to co za nimi…ukrywam
    zaglądam co jest z tyłu, a tam….
    taki mały, uroczy jak puchaty szczeniaczek…mój smuteczek
    Mówię do niego – jaki Ty malutki jesteś…
    Gdybym wiedziała, że jesteś tak nieduży to przecież nie musiałabym Cię zasłaniać.
    On na to – hmmm….ale ja jestem tylko smuteczkiem, który się smuci dlatego, że nie chcesz nas zobaczyć. Z tyłu są moi bracia…
    słucham zdziwiona i nieśmiało zaglądam na tył szafy, a tam…
    qrwa SZUFLANDIA…jak kadr z polskiego starego filmu…same szuflady, w każdej coś mieszka i wszystko żyje…

    Myślę sobie…całości nie mogę wyrzucić, bo przecież już wiem, że…
    jeśli „odcinam” się, czyli nie przeżywam tych trudniejszych i powszechnie niechcianych emocji to…odbieram sobie umiejętność przeżywania tych cudownych, chcianych i upragnionych, zatem…
    włączyłam relaksacyjną muzyczkę i mówię do mieszkańców mojej ukrytej „szuflandii”, że…
    To co do przeżycia na prawo – trenowałam ostatnio, już wiem jak to się robi – dam radę – dawać po kolei. Pogotowie ratunkowe w postaci 2 Psiapsiółek ze Śląska przyjechało wyposażone w opa-trunki ???

    To co sama wymyślam, wrzucam sobie, lub ktoś mi wrzucił oraz wszystkie typu jęki, stęki i narzekania…na lewo – do kontenera…
    aaaa….i jeszcze jedno… czy ktoś widział moją prawdziwą twarz?
    - surowym głosem padła odpowiedź – masz ją cały czas przy sobie…
    upsss…faktycznie ? zawsze zapominam… bo ten durnowaty uśmieszek ciągle nosiłam na zmianę z fochem i zapomniałam jak wyglądam JA – bez tych naklejek…

    Druga szafa – mój Wqrw – piękna, błyszcząca i …dotąd najczęściej używana ?
    Oczywiście nie zamierzałam jej wyrzucić tylko…wymieść i wysprzątać POWODY, które sama produkowałam. Reszta jest mi do życia potrzebna – jak każdemu człowiekowi.

    To teraz czas na „strych”
    Do tej pory tylko delikatnie uchylałam właz i dorzucałam kolejne. Bardzo często z myślą „nie teraz”, „może później” więc….otworzyłam i …
    zasypało mnie całą.
    Było ich więcej niż ja mam wzrostu, wagi i szerokości…

    To Oczekiwania …
    spadły na mnie… i cały tłum jednocześnie - fochy, okrzyki, pretensje, znowu fochy, żądania.
    myślę sobie…no czego mogłam się spodziewać – przecież to moje, więc nie mogą być inne.
    Tyle najróżniejszych i najdziwniejszych, że aż w głowie się nie mieści, że to wszystko dosłownie wisiało nade mną… do kontenera

    No to teraz…pod łóżkiem
    WYOBRAŻENIA…z cyklu „jak powinno wyglądać cudowne życie”
    że niby Disney nie żyje…ha
    tyle bajek w jednym miejscu jeszcze nie widziałam.
    Zresztą one realnego świata też nie, więc…
    bez opowiadania tym razem…do kontenera

    Czas na … właz w podłodze…
    Wspomnienia…
    no tego nie da się wyrzucić, ale zajrzę - pomyślałam…
    oszczędzę Wam opisu tego co tam zobaczyłam, bo znalazłam jedynie siłę na to by powiedzieć…
    Ok – wiem, że tak było. Już nic z tym nie mogę zrobić – czy czegoś Wam potrzeba?
    Usłyszałam…wrzuć nam wagon fajek, 3 butelki wina, talię kart i ….qrwa zajmij się sensowną produkcją NOWYCH wspomnień, bo na teraz to tylko jeden dział imprezowy mamy, i tylko jedną aktorkę z działu optymistycznego...
    upssss…..

    Ok. Ogarnięte - to co dalej…
    Ułożenie NOWEJ przestrzeni. Może tym razem w zgodzie z Feng Shui?
    Ok. Czytam… wdrażam. Mierzę, układam, sprawdzam, przestawiam,
    nawet kwiatów nazbierałam, żeby „ożywić” otoczenie
    ….potem okazało się, że to chwasty, ale o tym dziwnym zdarzeniu opowiem innym razem…
    bo tu ciekawostka…
    Zgodnie z mapą Feng Shui w moim mieszkaniu w przestrzeni związków na samym środku stoi ściana. No tak – teraz wszystko jasne. Nie mogło być w moim życiu inaczej, bo…ściana. Wszystko wina tej ściany. Uffff….jak cudownie, że mogę na coś zwalić winę…? jaka ulga…
    tymczasem słyszę szyderczy śmiech, który już po chwilce zmienia się w okrzyk…
    „otwieraj qrwa!”…
    a co to…?
    Jak to co to? Oszukiwanie samej siebie! Dusimy się tu za tym obrazem, a Ty udajesz, że nas nie ma. Ocknij się kobieto!

    Ojeja…jakie to pyskate…
    moje, więc nie może być inne…
    Jednak wystarczyło, że je zobaczyłam, by same poszły do kontenera…

    Uffffff….
    jakoś lżej tu się teraz oddycha…
    jakoś już widzę więcej miejsca…
    Żyję. Czuję. Tańczyć mi się chce. Znaczy się …cholera działa ?
    Myślę sobie…dlaczego ja na to wcześniej nie wpadłam. Przecież człowiek codziennie myje zęby, ciało, czyli dba o higienę osobistą…ale mózgu, myśli czy emocji to już nie.
    Dobrze, że chociaż nie śmierdzą…w sensie nieprzeżyte emocje czy bezsensowne motki myśli.

    Teraz…jeszcze tylko…
    Patrzę na te kontenery i zastanawiam się co z tym zrobić.
    Spalić na stosie? Co nieco wiem na ten temat ???
    …ale

    Może zna ktoś firmę, która wywozi i utylizuje oczekiwania, wyobrażenia, rozczarowania i inne takie tam…??? Pewnie jest tu sporo mądrzejszych ode mnie LUDZI, którzy na bieżąco robią takie porządki…

    Dodam, że ekologicznie je posegregowałam…na
    oczekiwania względem siebie – największy kontener
    i potem dwa mniejsze z oczekiwaniami wobec ludzi i losu
    Resztę wrzuciłam do „odpadów zmieszanych”

    A jeśli nie znasz takiej firmy to może chociaż doradzisz…
    co jeszcze można wyp…rzucić z zakamarków życia?

Leave a comment

If you want to share your opinion, leave a comment.

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>