• Osobista Filozofia Życia Kobiety

    Osobista Filozofia Życia Kobiety

    jest jak osobiste pudełko puzzli…
    Składa się z wielu, niewielkich elementów, jednak po ułożeniu ujawnia się konkretny OBRAZ.
    Możemy zobaczyć SIEBIE.
    Czy jesteśmy kompletne, czy coś zgubiło się „po drodze”?
    Czy wszystkie puzzle do siebie pasują i uzupełniają się wzajemnie? Czy jednak są elementy, które nie pasują, uwierają…innymi słowy – fałszują NAS, bo są nie nasze…obce…

    To wydaje się takie proste – maleńkie pudełko puzzli, które zawiera całą PRAWDĘ o nas samych.
    Jednak…niestety niezwykle rzadko zaglądamy do swojego pudełka, a wręcz bywa, że wcale – bo przecież żyjemy w psychozie „nie ma czasu”. Zatem w biegu życia zbieramy bezwiednie lub pozwalamy sobie „wrzucać” coś, co niezupełnie do nas nie pasuje. Wtedy nosimy przy sobie ciężary – dziesiątki, setki, a może tony nie swoich puzzli. Życie jawi się jako trudne – nie układa się. Kryzysy, depresje, problemy, a usiłując „coś” zmienić – szukamy rad, metod i sposobów, więc…znów dorzucamy sobie kolejny ciężar. Ufff… więc po co, do tego całego obciążenia jeszcze myśleć o filozofii życia?

    ODZYSKAĆ wolność osobistą, odkryć swoją PRAWDĘ i określić WŁASNE ZDANIE.

    Brzmi dość banalnie lub może trywialnie, jednak…czy zastanawiamy się nad tym?
    Czy wiesz, co dla Ciebie oznaczają słowa Wolność Osobista? Co jest Twoją PRAWDĄ? Czy masz 100% pewności, tak szczerze, że masz własne zdanie?
    Pozwól, że Cię troszeczkę „uspokoję”… posłużę się ekshibicjonizmem emocjonalnym, ponieważ moją intencją nie jest to, by słowami doprowadzić Cię do niewygodnej pozycji, tylko wręcz odwrotnie. Zatem na swoim przykładzie opowiem Ci …jak strasznie, bardzo, mocno, nieustannie, jesteśmy programowane, by utracić wymienione wyżej wartości, bo bez nich…
    pozwalamy sobie „być” ofiarami: losu, problemów, niewyleczonych traum; mesjaszy, którzy chcą nas uzdrawiać; pseudo-psychologii; mainstreemu, który nakazuje „być wiecznie pozytywną”; ideologii; przewodników duchowych; aż wreszcie chaosu w swojej własnej głowie… Czasem myślę sobie, że to cud, że jeszcze wszystkie nie oszalałyśmy, więc zanim to się stanie, to…

    Może czas posprzątać… w sobie?

    Wyrzucić z siebie wszystkie puzzle, które nie są nasze. Ot „złota rada”, którą teoretycznie nie wiadomo jak wdrożyć natychmiast, by za 15 minut mieć efekt. To moment, w którym przyznam się, że ja nie potrafiłam tego zrobić. Nawet nie wiedziałam jak się za to zabrać. Jednak LOS postanowił, że skoro sama się „ociągam” z decyzjami w tak ważnej sprawie, to przyspieszył… Zatem zaczęło się od spektakularnego życiowego salta (nie pierwszego), po którym wcale a wcale nie stanęłam z gracją gimnastyczki na nogach, tyko wylądowałam twarzą w błocie i… rozsypały się wszystkie moje puzzle. Postanowiłam, że tym razem nie zerwę się na równe nogi, tylko świadomie pozbieram kawałek po kawałku…siebie. Wiesz co się okazało? Większość puzzli, które nosiłam i niby tworzyły „mnie” nie były moje…

    Uzdrawiająca moc PYTAŃ, czyli kwestionować dosłownie wszystko.

    Czy to jest moje? …pytałam siebie, gdy podnosiłam puzzle z przekonaniami i myślami. Tak samo z celami, planami i oczekiwaniami. Identycznie z problemami, wizjami, swoimi reakcjami. Z każdym puzzlem było coraz bardziej ciekawie, bo…w osobistych problemach znalazłam najwięcej manipulacji zewnętrznych. Większość moich „problemów z sobą” były wytworem mesjaszy, pseudo-psychologów i quasi terapeutów, którzy nieustannie wszystkim nam wmawiają jak bardzo jesteśmy „rozwalone”. Wciskają nam coraz to nowsze metody, które nie dość, że mają uleczyć zmyślone problemy to oczywiście nie działają – gdyby działały, to wszystkie byłybyśmy w fantastycznym stanie. Tymczasem…sama wiesz, jak jest – nie będę się tutaj rozpisywała, bo innym razem opowiem Ci o toksycznych terapiach i mechanizmach – jak nas wciągają, manipulują i uzależniają od siebie. Jednak teraz wróćmy do puzzli osobistej filozofii życia.

    Cele, oczekiwania względem siebie – też okazały się nie moje. Wszystkie te puzzle, a było ich chyba kilkadziesiąt, okazały się zlepkiem – nazwijmy to – obowiązującej mody. Wtedy puknęłam się w czółko z zadowoleniem, bo zorientowałam się, dlaczego to sławne „prawo przyciągania” nie działa – choć z każdej strony pompują nas instrukcjami, kursami i poradami. Zwyczajnie, tak naprawdę nie chciałam tego, co „każą nam” chcieć – bo wszyscy tak chcą. Ten utopijny punkt, gdy dajemy się „wchłonąć” jest momentem utracenia siebie.

    Następne w kolejce – emocje. Pierwszy raz w życiu szczerze spojrzałam na swoje emocje. Część z nich była zaplątana w woreczek „nielogiczne emocje”, co okazało się kompletną bzdurą, o czym szerzej napisałam – tutaj. Nie dość, że tak naprawdę wszystkie emocje są logiczne, to jeszcze zapraszają i chętnie pomagają we wszystkich koniecznych życiowych zmianach. Mogłam odetchnąć z ulgą, bo…to normalne, że są dni, gdy drażnią mnie motywacyjne cytaty. To autentyczne i ludzkie, że jestem poirytowana, gdy ktoś wmawia mi swoją prawdę lub wmusza swoją „rację”. To prawdziwe, że życie na ziemi to dualizm, więc to nie jest możliwe, by non stop być reklamą szczęścia. To normalne, że czasem pojawia się wrażenie, że nie można wytrzymać …ze sobą. Oszczędzę Ci pozostałych szczegółów i przejdę do konkretów – zostałam z 1 puzzlem. Tak.

    Tylko 1 puzzel…

    Brzmi straszliwie. Jednak nigdy w życiu nie czułam się tak WOLNA. Wystarczyło, że została Świadomość. Pojawiło się to proste, a wcześniej nieosiągalne poczucie JESTEM. Wtedy ON spojrzał mi w oczy…wewnętrzny spokój. W takim towarzystwie i z taką podporą można rozpoznawać swoją PRAWDĘ w światowym śmietnisku ideologii, teorii i manipulacji. Można
    budować własne zdanie, już nie w oparciu o wykreowane autorytety, pseudo – naukowe porady, czy zniewalające machinacje. Rozwój osobisty czy kreowanie własnego życia nabiera zupełnie innego wymiaru, ponieważ już nie zjada się na ślepo obcych puzzli. Ta cała rozdawana na prawo i lewo ENERGIA i moc – wraca do siebie. Wracam do siebie. JESTEM. Wreszcie czuję, że naprawdę DECYDUJĘ o sobie.

    Osobista Filozofia Życia

    Pozwól, że ten akapit zacznę od informacji, która dla mnie była najważniejszym odkryciem. Otóż wszystkie dobre rady czy „złote rady” mogą być trucizną. Zatem nie udzielę Ci porad jak budować osobistą filozofię życia, bo…spójrzmy prawdzie w oczy ? Po pierwsze, zapewne w swoim życiu przeczytałaś lub dostałaś całe tony „dobrych rad”, przykładowo 7 kroków do sukcesu, 5 metod szczęśliwego życia, 12 nawyków idealnych kobiet, 4 ćwiczenia leczenia traumy – nie licząc warsztatów, szkoleń i „cudotwórczych” kursów on-line, które w ich teorii zakrzywiają nawet fizykę kwantową i moce wszechświata…aaaaaaaa i tak nic się nie zmienia.
    Po drugie…co winno być „po pierwsze” – Ty, ja i każda z nas, jesteśmy tak niezwykle unikatowe, że nie ma najmniejszych szans, by ktokolwiek odgadł i znał rozwiązania najlepsze dla nas. To niemożliwe. Jednak zanim „zezłościsz” się na mnie, bo wiem, że ta informacja nie jest wygodna, to coś Ci zdradzę… jak zaczniesz budować swoją osobistą filozofię życia sama, to ODZYSKASZ swoją MOC. Im więcej samodzielności jest w tym procesie, tym szybciej czujesz się WOLNA, niezależna i spokojniejsza.

    Możesz wszystko…

    W tak zakrzywiony i manipulacyjny sposób sprzedawali nam te słowa, że większość z nas przestała w to wierzyć. Jednak…to prawda. Możesz wszystko, więc…możemy szukać rozwiązań w rękach innych ludzi, tym samym uzależniając się od nich oraz od „pomocy” lub…możemy szukać wiedzy z zakresu ważnego dla nas tematu, by na tej bazie zbudować swoje rozwiązanie. Możemy ślepo wierzyć we wszystko co mówią, w tym autorytetom, a nawet pseudo – autorytetom lub…możemy same dla siebie stawać się najważniejszym autorytetem. Możemy odlatywać w modne wizualizacje lub same z sobą uczciwie weryfikować czego tak naprawdę chcemy. Możemy wypierać swoje emocje i pudrować je grubą warstwą „pozytywnego myślenia” lub z życzliwością przyjąć wszystkie, bo przecież są nasze. Możemy wmawiać sobie, że się nie złościmy lub możemy spotkać się ze swoją złością, o czym pisałam TUTAJ. Możemy medytować z intencją, by zagłuszać to „coś” niewygodne, a nawet uciekać w kosmos lub…możemy medytować, by poczuć siebie i swoje ciało. Możemy chcieć być „zawsze pozytywną” lub …możemy zaakceptować, że żyjemy w dualizmie i to JEST OK. Możemy żądać od innych by dbali o nas lub możemy same to zrobić dla siebie. Możemy szukać doradców, dobrych rad i pomocy lub…możemy MYŚLEĆ SAMODZIELNIE i same sobie pomagać codziennie.
    Cokolwiek nie zrobisz Ty czy ja, to po pierwsze WYBÓR zawsze należy do nas, a po drugie i ważniejsze – konsekwencje naszych wyborów też zawsze należą do nas. Właśnie na takich rozdrożach najbardziej pomaga – osobista filozofia życia, bo…

    Filozof KWESTIONUJE, zadaje PYTANIA i szuka PRAWDY

    Zacznę jednak od ciekawostki czy raczej maleńkiego wyjaśnienia, bo o mały włos sama nie zamówiłam „wakacji” w psychiatryku zanim odkryłam, że… Filozofia, którą ludzie uprawiają zawodowo to niesamowicie gęsty las myśli, teorii, definicji, pojęć, rozważań, refleksji, pytań, które teoretycznie dążą do poznania i całościowego zrozumienia świata. Jednak praktycznie …już mocno ponad 2000 lat szukają „prawdy” i NIC. Każda PRAWDA, punkt widzenia czy odkrycie, wcześniej czy później zostają obalane, negowane czy aktualizowane przez potomnych. Analogicznie sprawa wygląda z badaniami naukowymi. To normalne, że „najnowsze odkrycia” okazują się po latach (czasem wiekach) namiastką, tylko częścią, albo zupełnie nieprawdą. Innymi słowy – w telegraficznym skrócie – coś takiego jak prawdziwa racja czy PRAWDA absolutna – nie istnieją. Piszę to w tak bezczelnym skrócie tylko po to, by wyjaśnić, że ja zachęcam do SZUKANIA WŁASNEJ PRAWDY, dotyczącej osobistego Życia, z nadzieją, że wstęp tego akapitu może zaoszczędzić Ci kilka miesięcy poszukiwania „prawdy absolutnej”, której nie ma. Innymi słowy cokolwiek, ktokolwiek mówi, twierdzi czy ogłasza, to dla Ciebie może nie mieć żadnego znaczenia, bo…
    każda z nas jest absolutnym epicentrum własnego osobistego wszechświata i jeśli tak postanowisz, to żadna obca prawda nie ma wstępu, ani możliwości manipulacji, bo masz w ręku pytania: a jeśli prawda tego człowieka to nieprawda? Jaka jest MOJA PRAWDA?
    … jeśli masz ochotę, na kilka słów więcej w temacie „prawdy” to znajdziesz TUTAJ, a teraz wisienka na osobistym torcie życia…

    NIC nie musisz…

    Nie musimy wierzyć we wszystko co mówią, ani wpadać w szeregi wyznawców czegokolwiek, bo najważniejsze to wierzyć sobie. Nie musimy wiedzieć, czy znać wszystkiego, bo najcenniejsze, to POZNAĆ SIEBIE. Nie musimy martwić się tym, co myślą inni, bo mamy wpływ tylko na to, co same myślimy o sobie. Nie musimy napisać 3 tomów osobistej filozofii życia, czy wpychać do życiowych puzzli 1000 obcych sztuk, bo dbając o swój komfort możemy zdecydować, ile mamy ochotę mieć lub nosić przy sobie – na dany moment. Nie musimy przyjmować „dobrych rad”, obcych prawd czy cudzej racji, bo przydatniejszy jest elegancki dystans i słuchanie siebie, by w towarzystwie wewnętrznego spokoju wypracować WŁASNE ZDANIE. Nie musimy być wiecznie dostępne dla wszystkich, bo najważniejsze są chwile osobistych refleksji z dala od zgiełku całego świata.

    zaDZIWIENIE

    Mam nadzieję, że pozwolisz sobie, by uczucie zadziwienia rozgościło się w Twoim życiu, bo…
    po pierwsze – może być doskonałym wstępem do osobistych refleksji i pozwala zachować szerszą perspektywę patrzenia na daną sytuację. Wtedy z dystansu filozofa można badać „co się tutaj dzieje?” i z tą ciekawością budować nowe ścieżki neuronowe w naszych mózgach. Natomiast, gdy wpadniemy w kleszcze np. oceniania – to jest trudniej, bo wtedy na scenę najczęściej wchodzą automatyczne reakcje i uruchamiają się stare ścieżki neuronowe,

    po drugie – gdy oswoimy się i polubimy uczucie zadziwienia, to dajemy sobie szansę, by przyglądać się własnym (automatycznym) reakcjom. W następstwie czego nie tylko wyraźniej widzimy wgrane w nas schematy i programy, ale możemy już inaczej reagować lub nawet zdecydować, że…nie gram już w tę grę – nie dam się nabrać i nie dam się wciągnąć. Innymi słowy zamiast automatycznie – przykładowo – zezłościć się na problem, który zapukał, to możemy się zadziwić – co „to” tu robi i…podjąć świadomą decyzję „co ja z tym zrobię?”

    To tyle w skrócie na dzisiaj…
    mam nadzieję, że perspektywa budowania osobistej filozofii życia z pomocą pytań, kwestionowania i zadziwienia okaże się dla Ciebie przydatna. Być może już dzisiaj zauważysz puzzle, które nadają się do pilnej utylizacji i poczujesz jak zadziwiająca to ulga ? Natomiast sam proces uprawiania osobistej filozofii będzie dla Ciebie przyjemnością ODKRYWANIA SIEBIE i pielęgnowania swojego pudełeczka życiowych puzzli, co może być znacznie bardziej komfortowe niż…zatracenie w życiu.

    Jeszcze na koniec podzielę się zdaniem, które zanotowałam kiedyś inspirując się słowami Dr Viktora E. Frankla – Ja sama dla siebie, w tym moje przeżycia, troski, wątpliwości i trudne stany mogą być obiektem interesującego studium „psycho-naukowego” przeprowadzanego przez siebie samą.

    ps. …a skoro spełniło się życzenie lub raczej klątwa „obyś żył w ciekawych czasach”, to może tym bardziej teraz warto zadbać o WŁASNE ZDANIE, swoją PRAWDĘ i poczucie WOLNOŚCI osobistej.

Leave a comment

If you want to share your opinion, leave a comment.

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong> 

  • W dniu Twoich kobiecych urodzin Prezent dla Ciebie says:Reply
    29 kwietnia 2020 at 11:33

    […] i… mam dla Ciebie mały prezent ? Tajemnice osobistej Filozofii Życia Kobiety, zatem jeśli uznasz, że DZISIAJ to jest ten dzień, by dać sobie czas na odnawiającą kąpiel w refleksji, to zapraszam TUTAJ […]